Jak wygrywa operator (1 Mch 3, 17-19)

W Piśmie Świętym jest doskonały opis dokonywania selekcji (Sdz 7, 1-8a) i o nim wiedziałem. Niedawno przeczytałem fragment 1 Księgi Machabejskiej, w którym wojsko Judy Machabeusza zdefiniowało zasady prowadzenia przez Wojska Specjalne. Nad tym fragmentem chciałbym się dzisiaj pochylić – niekoniecznie w kontekście walki zbrojnej.

Żołnierzy Wojsk Specjalnych w czasie akcji często porównuje się do maratończyków lub sportowców wyczynowych. Mówi się o ciężkiej pracy, zwyciężaniu swoich słabości na treningach, ciągłym podwyższaniu umiejętności. Takie opinie nie biorą pod uwagę istotnego aspektu przedstawionego w powyższym fragmencie Starego Testamentu. Sportowiec dokładnie wie, kiedy wystartuje w zawodach i wszystko – układ dnia, treningi, posiłki, regenerację – podporządkowuje planom zawodów. Operator może zostać wysłany do akcji po całym dniu forsownych ćwiczeń, na 15 minut przed planowaną kolacją. I nie może wtedy myśleć, że dawno nie jadł albo jest zmęczony. Po prostu idzie i wypełnia swoją misję.

Tak powinien działać każdy mężczyzna i taki obraz widzę w przytoczonych dwóch zdaniach dialogu. Jest wielu mężczyzn, którzy w tym momencie przekraczają swoje granice podczas walki ze swoimi słabościami – czy to na polu walki, czy w trakcie selekcji, czy w biurze, czy w czasie kłótni w domu. Kiedy organizm i rozum próbują przekonać, że nie ma się teraz siły na walkę. Że trudności i przeciwności jest zbyt wiele. Że to wyzwanie jest przegrane. Właśnie w takiej chwili mężczyzna musi dopuścić do siebie głos mówiący, że może wygrać. Musi mieć wiarę na tyle silną, żeby w krytycznej sytuacji wiedział, że jego siła (niekoniecznie w sensie fizycznym) wcale tnie bierze się z godzin treningów, odpowiedniego wypoczynku, dobrej diety albo dowolnej przewagi nad przeciwnościami. Właśnie w sytuacjach skrajnych i w momencie bliskim porażki mężczyzna potrafi znaleźć najlepszą przestrzeń do modlitwy. Modlitwy, która da mu zwycięstwo.

zdjęcie: commons.wikimedia.org, CC-0

Dużo na blogu pisałem o przygotowaniu do sytuacji ekstremalnych. Nie wycofuję się z tamtych słów – sukces w sytuacji stresującej jest owocem Twoich przygotowań i nie możesz ich zaniedbać. Ale sama wygrana już nie zależy tylko od Ciebie. Mówił o tym też św. Ignacy Loyola: „Pracuj tak, jakby wszystko zależało od Ciebie. Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga”.

Mężczyzna musi uwierzyć Bogu, że On potrafi doprowadzić do wygranej w każdych warunkach. Bez tego obwód bicepsa, IQ i wszystkie inne mierzalne parametry naprawdę można wyrzucić do śmieci. Tak, jak zrobił to Juda Machabeusz analizując szanse swojej armii – i wygrał.