Jak operator (Łk 21, 25-28, 34-36)

Ciemność, do której zdążyłeś się już przyzwyczaić, przeszywa oślepiający błysk, a ciszę rozrywa huk tak głośny że nie wiesz, w którą stronę jest „do góry”. Po chwili, przez pisk w uszach zaczynasz słyszeć krzyk „Na glebę!”, a oczy, spoza kolorowych plamek, zaczynają zauważać snopy świateł z latarek i szybko poruszające się postacie. W oczy gryzie Cię dym, a nos drażni trochę gorzki zapach. Nagle czujesz, że ktoś naciska na Ciebie kolanem, wykręca Ci ręce, skuwa je plastikowymi taśmami, a potem szybko prowadzi (a może nawet ciągnie) w stronę wyjścia. Wychodzisz na świeże powietrze. Słońce oślepia oczy przywykłe do ciemności, ale już czujesz zapach świeżej trawy, na której ktoś kazał Ci się położyć. Mija kolejna chwila i orientujesz się, że ktoś rozcina taśmy na Twoich nadgarstkach i pomaga Ci wstać. Słyszysz słowa, na które sam nie wiesz, ile czekałeś: „Jesteś wolny”.

Tak mogłyby wyglądać Twoje odczucia, jeżeli byłbyś zakładnikiem odbijanym przez siły specjalne. A kto wie, czy nie tak będzie wyglądała Apokalipsa.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie. Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.

Zanim zacznę rozważanie Ewangelii: dzisiaj wieczorem w Kościele Katolickim rozpoczął się Rok Miłosierdzia. I, chociaż nadal nie namawiam do postanowień noworocznych, zachęcam Cię do spotkania w tym roku z Miłosiernym i skorzystania z Jego Miłosierdzia. Zwłaszcza, jeśli dawno tego nie robiłeś. A życzenia na ten rok zgapię od Dominikanów: życzę Ci Miłosierdzia Bożego i ludzkiego.

A teraz do rzeczy. W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że dzień Apokalipsy przyjdzie znienacka. Święci Piotr, Paweł i Jan później przypomną Chrześcijanom, że Dzień Pański przyjdzie jak złodziej (2 P 3, 10; 1 Tes 5, 2; Ap 3, 3; Ap 16, 15). Jeszcze zanim wpadłem na to, że można każdego dnia żyć wartościami Wojsk Specjalnych, te słowa skojarzyły mi się z tym, że Paruzja będzie wydarzeniem, w którym Bóg wejdzie jak operator, żeby nas ostatecznie uwolnić (to drugi z powodów, dlaczego ten blog ma taki, a nie inny tytuł). Poprzednio przyszedł cicho i pokornie. Teraz, zgodnie z objawieniem świętego Jana, przyjdzie z wielkimi znakami, mocą i siłą.

akcja odbicia trwa: porywacze są pokonani już widzisz operatorów, ale ciągle potrzebujesz, żeby Cię wyciągnęli na wolność – potrzebujesz Adwentu

Kiedyś porównałem Wielkanoc do akcji odbicia zakładników (hostage rescue, czyli HR – to o ten skrót pytałem niedawno w serwisach społecznościowych). I to porównanie było prawdziwe – jesteśmy już odbici i możemy być wolni. Ale, ponieważ lubimy się wikłać w różne sprawy, wielu z nas ciągle czeka na to wyciągnięcie na wolność. Wiemy, że akcja odbicia trwa, może nawet, że porywacze są już pokonani, może już widzimy operatorów w naszym pokoju – ale jeszcze potrzebujemy tych paru chwil opisanych we wstępie. Dlatego potrzebujemy czasu Adwentu. Czasu przyjścia – a nie oczekiwania, jak często się o nim mówi.

Chciałbym w tym Adwencie wejść w perspektywę zakładnika czekającego na operatora, który go wyprowadzi z miejsca przetrzymywania. I do tej podróży chcę Cię zaprosić.

Nawet, jeśli jesteśmy bardzo blisko tej prawdziwej wolności – na drodze do niej nie czekają nas tylko przyjemne rzeczy. Tak, jak opisałem we wstępie – zakładnik będzie odczuwał skutki wybuchu granatu ogłuszającego albo gazowego, może zostać ranny w wyniku nawiązanej walki, zostanie skuty i uwolniony dopiero po weryfikacji tożsamości. To czeka każdego z nas. Tak, jak zapowiedział Jezus – przed Paruzją będą znaki, zagrożenie i strach. Napisałem już o tym parę tygodni temu, ale powtórzę – Jezus poprosił, żebyśmy wtedy nie tracili ducha, tylko nabrali odwagi i wiedzieli, że zbliża się nasze odkupienie. Tak, jak zakładnik który wie, że już jest w rękach operatorów, którzy go odbili.

operacja odbicia zakładników trwa, CC-BY-NC, zdjęcie: navy.mil, CC-0

Jezus w dzisiejszej Ewangelii daje radę, jak się przygotować na te trudne chwile: „czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”. Co ciekawe – tę radę powtarza też ONZ w zaleceniach dla swoich pracowników na wypadek znalezienia się w sytuacji zakładniczej (w swoim czasie pokażę Wam te zalecenia). To jedna z dróg do tego, żeby pomyśleć „może to już” w każdej trudnej sytuacji. Zachęcam Cię, żeby to było jedno z Twoich adwentowych ćwiczeń. Ja jeszcze nie potrafię wypełnić całego swojego czasu modlitwą ale zauważyłem naprawdę dużą zmianę w swoim życiu, od kiedy staram się minimalizować czas bez modlitwy.

PS. Postaram się przez te parę tygodni pisać trochę częściej o tym, że Bóg przychodzi. Szukajcie wpisów oznaczonych #jakoperator. Jeśli masz swoje przemyślenia w tym temacie – zachęcam, żebyś też użył tego tagu.