Inspire – gra o uczynkach miłosierdzia

W kwietniu, w jednym ze sklepów przy sanktuarium w Łagiewnikach, moją uwagę przykuł stos niepozornych pudełek ustawiony przy oknach. Okazało się, że biało-czarne pudełko zawiera grę ‚Inspire”, przygotowaną przez Polskie Gry Planszowe, a skoncentrowaną wokół uczynków miłosierdzia. Ponieważ wtedy już prowadziliśmy z Krzychem Rozmowy o Miłosierdziu, gra bardzo mnie zainteresowała i wziąłem ją na celownik. Dzięki uprzejmości wydawcy, otrzymałem jeden egzemplarz do testów (i dwa dla Was na nagrody w konkursie RoMy). 

Nie jest to podejście core’owego gracza (którym z resztą nie jestem), ale w grze, najbardziej interesowało mnie samo podejście do uczynków miłosierdzia. Kierowała mną ta sama ciekawość, którą Krzycha zaciągnąłem do RoMów (przy okazji: tak, skończymy te rozmowy i to przed ŚDM, tylko teraz nie wychodzą nam spotknia). I pod tym względem się nie zawiodłem. Autorzy, zamiast katechizmowej „czternastki”, przedstawili jako okazje do robienia miłosierdzia sytuacje, z którymi wielu z nas spotyka się na co dzień: alkoholizm, anoreksję, ateizm… To podejście bardzo mi się spodobało i jest to, według mnie, największy atut gry.

Pudełko do gry jest kompaktowe i pozwala łatwo zabrać grę ze sobą na wypad poza dom. Niestety, po jego otwarciu w oczy rzucają się elementy niskiej jakości. Karty do gry są zrobione z bardzo cienkiego kartonu, przez co na gładkiej podłodze lub stole trudno jest je złapać. Obawiam się, że mogą się też łatwo zniszczyć, a właściciel gry po paru rozgrywkach będzie wiedział, które zgięcia występują na której karcie.

I takie kompaktowe pudełko powędruje do:

      • Kulki,
      • Piotra Koniecznego.

Wasze propozycje najbardziej przypadły mi i Krzychowi do gustu i porozmawiamy o nich w bonusowym odcinku RoMów. Przez formularz kontaktowy podajcie mi dane do wysyłki gry. Proszę też o kontakt wszystkich pozostałych uczestników konkursu – zgodnie z obietnicą dostaniecie ode mnie kod pozwalający kupić grę u wydawcy z rabatem 20%. Wszystkim uczestnikom dziękuję za udział i za to, że chcieliście dołączyć się do dyskusji o miłosierdziu w dzisiejszym świecie.

Chociaż autorzy pozostawili w pudełku kostkę, sama rozgrywka opiera się na nowoczesnej mechanice. Plansza do gry jest losowo tworzona przy każdej rozgrywce, a zasady ruchu po niej regulowane są przez kolorowe strzałki. Poruszając się po planszy, gracze natrafiają na okazje do robienia miłosierdzia (no i na parę kart specjalnych). Aby pomóc potrzebującemu, należy wykorzystać jedną z kart „na ręce”, które opisują postacie świętych i błogosławionych (i Papieża Franciszka, którego chyba autorom głupio było pominąć). Tak to wygląda w wariancie podstawowym. Oprócz tego, w instrukcji opisane są dwa dodatkowe warianty – uproszczony i rozbudowany.

We wszystkich wariantach kluczowym elementem rozgrywki jest wykonywanie uczynków miłosiernych na napotkanych osobach. I ten element bardzo mi się podoba. Po trafieniu na kartę przedstawiającą np. alkoholika, pomóc można albo czytając fragment Pisma Świętego przytoczony na karcie, albo wymyślając to, co można dla niego zrobić (np. ufundować mu terapię albo wyciągnąć go na spotkanie bez alkoholu, gdzie pozna fajnych ludzi). Ale żeby grało się fajnie, musi być spełniony jeden warunek: trzeba dobrze dobrać graczy i powiedzieć im, w co będziemy grali. Jeśli gracze chcą być kreatywni i kombinują, jak faktycznie można pomóc danej osobie – gra jest ciekawa i może przerodzić się w twórczą dyskusję. Jeżeli ograniczą się do czytania wersetów, to rozgrywka może stać się „odklikaniem” sesji (co nie znaczy, że Bóg nie może nawet przez te drobne cytaty zadziałać) i nie będzie się różniła od gry w dowolną inną planszówkę.

Wraz z kolejnymi ruchami, kart na planszy ubywa i zmniejszają się możliwości ruchu. Przy grze dla trzech i czterech graczy nie tworzyło to problemem, ale w wersji dla dwóch graczy zdarzyło się, że możliwość ruchu – a wraz z nią rozgrywka – kończyła się bardzo szybko, gdy pozostało jeszcze wiele nieodsłoniętych kart. Być może lepszym rozwiązaniem dla „Inspire” byłoby stworzenie możliwości zarządzania swoim ruchem (np. tak, jak w „Małych Powstańcach”), zamiast stosowanie losowej kostki.

Zasady gry są generalnie proste ale, niestety, sposób opisania ich w instrukcji pozostawia wiele do życzenia. Instrukcja nie zawiera definicji najważniejszych elementów – kart – i przy pierwszej rozgrywce ze znajomymi chwilę musieliśmy się zastanowić, które mamy rozłożyć jako planszę, a które wziąć do rąk. Tor punktacji jest, jak na mój gust, trochę za mały i trudno jest na nim zauważyć pole start (przy pierwszej rozgrywce wszyscy wystartowaliśmy od 1 punktu – nie zmienia to wyniku, ale…). W czasie gry zdarzają się także sytuacje, których rozwiązania nie znalazłem w instrukcji – np. czy gracz może stanąć na polu, na którym stoi pionek innego gracza i wyciągnąć spod niego kartę. Albo czy dodatkowy ruch uzyskany za wypełnienie wszystkich warunków pomocy przedstawionych na karcie przysługuje tylko raz, czy tak długo, dopóki gracz pomaga spełniając wszystkie warunki przedstawione na karcie potrzebującego.

gra planszowa Inspire w czasie sesji

Gra jest dwujęzyczna, co dla mnie jest świetną sprawą. I to nie dlatego, że można zagrać ze znajomym nieznającym naszego języka ojczystego (takiego wariantu nie sprawdzałem). Po prostu fajnie jest poznać trochę „kościelnego” angielskiego. A że mam tendencję do czytania wszystkiego, co widzę, to gra była dla mnie okazją do poznania paru nowych słów.

Graficzna strony gry przypadła mi do gustu. Jest prosta i estetyczna. Może teksty na kartach mogłyby być napisane trochę większą czcionką, żeby wygodniej się je czytało. Bardzo podoba mi się to, że na grafikach potrzebujący są kolorowi, a święci – czarno-biali. Kolor jest dla mnie pokazaniem, że to osoba potrzebująca miłosierdzia ma być w centrum uwagi. A czarno-biała kreska pomagających – że w uczynkach miłosierdzia to Bóg działa przez człowieka i nie warto Go zasłaniać.

Kiedy sięgnąć po „Inspire”? Według mnie przede wszystkim wtedy, kiedy chce się rozpocząć rozmowę o uczynkach miłosiernych. Według mnie gra jest świetnym materiałem do świetlic, oratoriów, na spotkania  i wyjazdy formacyjne czy lekcje religii. Dobrze też sprawdzi się w rodzinnym gronie, o ile dzieci są już w odpowiednim wieku. Za to ciężko wyobrazić jest mi sobie grę z osobami niezaangażowanymi w swoją wiarę. Rozgrywka, która nie jest połączona z przekazywaniem wartości lub uczciwą rozmową o nich. Jeśli więc chcesz z kimś porozmawiać o uczynkach miłosiernych a nie wiesz, jak zacząć – śmiało sięgaj po „Inspire”.