Inny (Iz 6, 3)

Dzisiaj chciałem skupić się na słowach, które każdy, kto regularnie chodzi do kościoła, wymawia co najmniej raz w tygodniu. Wiele osób pewnie modlitwę tą odmawia na zasadzie nawyku – po określonych słowach aktywuje się automatyczna odpowiedź. Przynajmniej ja czasem zauważam u siebie taki mechanizm, jeśli się nie skupię na Liturgii. A w słowach, o których napiszę, jest zawarta ważna – wręcz fundamentalna dla świata judeochrześcijańskiego – informacja, którą wiele osób może przeoczyć.

Kościół w liturgii Mszy Świętej wprowadził fragment Księgi Izajasza, zwany od pierwszych słów „Sanctus” i poprzedził go słowami „Dlatego z Aniołami i wszystkimi Świętymi głosimy Twoją chwałę, wołając:”. Jak wspomniałem we wstępie – standard. Większość osób bez problemu potrafi powiedzieć „Święty, Święty, Święty…” w języku ojczystym, wiele osób też po łacinie. W tych trzech prostych słowach jest jednak zawarty opis Boga, który nie mieści się w naszych kategoriach.

zdjęcie: unsplash.com, CC-0

W Księdze Izajasza słowa „Święty, święty, Święty jest Pan Zastępów” są słowami jednego z aniołów do drugiego. Hebrajskie słowo, przetłumaczone u nas jako „Święty”, a u św. Hieronima jako „Sanctus”, oznacza dosłownie „oddzielony”, ale także „inny”. Pierwszy raz o takim tłumaczeniu usłyszałem na „Rekolekcjach dla nienormalnych”, głoszonych przez o. Adama Szustaka w Krakowie w 2010 roku. Od razu przypomniałem sobie, jak wygląda otoczka liturgiczna tej modlitwy w czasie Mszy i muszę przyznać, że po ponad czterech latach nadal jestem pod wrażeniem tego, co wtedy do mnie dotarło.

Po pierwsze dlatego, że na każdej Mszy wyznaję, że Bóg jest inny, niż myślę. Żadne wyobrażenie o Bogu, które zrobił najlepszy teolog na ziemi, nie jest Jego pełnym opisem. Bóg jest większy niż dowolne pojęcie, jakim chcemy Go zdefiniować, i niż dowolny Jego opis, jaki stworzymy. Z resztą, co tam nasze wyobrażenia o Bogu. Aniołowie – którzy przecież Boga znają o wiele lepiej, niż ludzie i widzą Go na co dzień – całą wieczność są zaskakiwani przez Boga, bo widzą, że jednak jest Inny. Dokładnie o tym powiedział Izajasz.

spróbuj spotkać Boga Innego niż to, co o nim myślisz – daj Mu się zaskoczyć

Po drugie dlatego, że ta nieustanna „inność” nie przeszkadza w przyjaźni z Bogiem. Jak mówi Mszał Rzymski, „Święty” jest modlitwą całego Kościoła. Całego – tego jeszcze podróżującego, jak i tego zbawionego, już w Niebie. Dla każdego świętego (niekoniecznie kanonizowanego) przychodzi więc czas, gdy po śmierci pierwszy raz mówi Bogu słowa z Księgi Izajasza. Raczej spontanicznie – Święty Piotr nie daje każdemu w bramie do Nieba modlitewnika z jedynymi dozwolonymi zwrotami. Czyli każdy święty, gdy spotyka Boga po swojej śmierci, patrzy i mówi „Kurczę, Boże, Ty Jesteś Inny, niż Cię znałem!”. Każdy. Nawet najwięksi mistycy, którzy już na ziemi mogli zaglądnąć na tamtą stronę. Nawet apostołowie, którzy przez trzy lata chodzili wszędzie z Jezusem. Nawet Mojżesz, który „rozmawiał z Bogiem twarzą w twarz, jak z przyjacielem” (Wj 33, 11). Po prostu każdy. I to, że w czasie życia znali Go innego nie jest przeszkodą do nawiązania z Bogiem przyjaźni.

Prorok Izajasz napisał, że aniołowie używają „Święty” trzykrotnie i tak też te słowa zostały włączone do Mszy Świętej. Trójka dla Izraelitów wyrażała doskonałość i pełnię. Więc Bóg nie jest tak po prostu Inny niż to, co myślimy o Nim my lub co wiedzą o Nim w Niebie. Jest totalnie inny. Chyba każdy czasem to odczuwa – kiedy Bóg kogoś czymś zaskoczy, kiedy ktoś dowiaduje się o Nim czegoś nowego, kiedy zmienia się coś w czyimś myśleniu o Nim. Niektórzy w takim momencie nie potrafią wyjść ponad to, co sobie wyobrażają i potrafią nawet odejść z Kościoła przez taki dysonans poznawczy. A taka sytuacja może być doskonałą odskocznią do Nieba i świętości – bo zawsze, kiedy wyrażasz zdziwienie Bogiem dołączasz do tych wszystkich w Niebie, którzy mówią „Święty, Święty, Święty!” – „Inny, Inny, Inny!”.

Jak pisałem we wczorajszym wpisie – większość z nas była lub jest formowana w zakresie religii i wyniosła z domu i szkoły jakiś obraz Boga. Zastanów się, jaki obraz Boga nosisz w sobie i co o Nim wiesz. A jak będziesz następnym razem na Mszy Świętej i powiesz „Święty, Święty, Święty…” – pomyśl o tym, że właśnie przyznałeś przed sobą i wszystkimi, że ten obraz jest inny, niż On w rzeczywistości. I spróbuj spotkać Boga właśnie takiego – Innego niż to, co o nim myślisz. Daj Mu się zaskoczyć.

Mam nadzieję, że większość z nas też czeka moment, w którym powiemy Bogu, że jest Inny.

  • Tomasz

    Mojżesz zasłania twarz. Wie, że widok Wszechmogącego może go zabić.