Innowacja w służbie medytacji

Jak wie chyba każdy, kto poświęcił chwilę na przeglądnięcie bloga, Pismo Święte zajmuje ważne miejsce w moim życiu. Ponieważ nie znam żadnego z oryginalnych języków biblijnych, od czasu do czasu czytam coś dotyczące tłumaczenia Słowa Bożego. Niedawno natrafiłem na bardzo interesujący blog poświęcony angielskim wydaniom Biblii, a jego przeglądnięcie skłoniło mnie do refleksji nad tym, co mamy w polskich księgarniach.

Na blog BibleDesignBlog trafiłem przypadkiem, gdy szukałem informacji o angielskich przekładach Pisma Świętego. Moją uwagę zwróciło podejście do tematu – dotychczas zawsze zwracałem uwagę tylko na informacje o językowej stronie wydania Biblii. Tutaj autor bloga całą swoją uwagę poświęca technicznej stronie wydań: dyskutuje o okładce, papierze, czcionce, układzie itp. Dodatkowo odkryłem, że ma podobne preferencje, jak ja (woli układ jednokolumnowy), więc zostałem na blogu na dłużej.

Po przeczytaniu paru artykułów na blogu uświadomiłem sobie, jakich elementów sam oczekuję od wydania Pisma Świętego i pomyślałem „Szkoda, że nikt nie prowadzi czegoś podobnego, tylko o wydaniach polskich”. Po czym przypomniałem sobie moją ostatnią wizytę w dobrze wyposażonej księgarni religijnej w poszukiwaniu nowego egzemplarza Biblii i… stwierdziłem, że u nas to „bida z nyndzą”. Szeroko dostępnych jest może 5-6 tłumaczeń. Każde wydawnictwo uprawia wolną amerykankę. Wydania, w obrębie tłumaczenia, różnią się zazwyczaj formatem papieru i rozmiarem czcionki (po 3-4 rozmiary do wyboru) i dzielą się na: 1) wydania kieszonkowe z małą czcionką, 2) wydania „normalne”, najbardziej praktyczne 3) wydania duże – czasem ozdobne – które trudno jest trzymać w ręce, ale za to mają dużą czcionkę. Okładki można podzielić na twarde i ciężkie albo miękkie i niewytrzymujące trudów regularnego czytania. Odniosłem wrażenie, że wydawnictwa boją się innowacji (czy nawet ściągnięcia wzorów z zachodu) przy wydawaniu Pisma Świętego.

Dla porównania – angielskie wydania zwykle mają na grzbiecie zazwyczaj tylko napis „Holy Bible” i oznaczenie tłumaczenia, które znajduje się w środku. Wydania są przeróżne. Od przeznaczonych do Lectio Divina (minimum dodatków do tekstu Pisma Świętego) po wersje „study”, gdzie komentarze i dane historyczne pomagające zrozumieć tekst potrafią zająć więcej miejsca, niż sam tekst natchniony. Są wydawane w układzie jedno-, dwukolumnowym lub mieszane. Okładki pokryte najróżniejszymi materiałami. Do tego elementy podobne, jak u nas – dodatkowe grafiki, różne rozmiary, wstążki do oznaczania fragmentów. Same tłumaczenia są dość dobrze zdefiniowane pod kątem idei i wiadomo, w którym miejscu na osi „słowo do słowa”-„myśl do myśli” się znajdują. Po prostu: do wyboru, do koloru.

zdjęcie: www.ariaad.nazwa.pl/operator-paramedyk, CC-BY
Może trochę wstyd przyznać, ale tak wygląda moje ulubione Pismo Święte po czterech latach używania.

Moim ulubionym (jak dotychczas) polskim wydaniem Biblii jest wydany przez Towarzystwo św. Pawła (tzw. „Biblia Paulistów”). Jego zaletą jest to, że wydany jest w formie jednokolumnowej i nie znalazłem wydania, które miałoby więcej miejsca na marginesie na notatki. Do tego sam przekład jest naprawdę łatwy w odbiorze i opatrzony dobrymi przypisami i komentarzami. Ale mam nadzieję, że kiedyś ktoś zaryzykuje i wyda +na polskim rynku coś na kształt NRSV Notetaker’s Bible, jeszcze z dołożoną skrótacją podobną do tej w Biblii Jerozolimskiej.