Identyfikacja celu

Wiele osób myślenie o rozwoju osobistym zaczyna od magicznego słowa „CEL”. Cele trzeba sobie wyznaczyć. Jak ktoś ma cele, jest fajny. Jak ktoś ma cele, to ma potencjał. Jak ktoś ma cele, to coś robi, rozwija się. Sam kiedyś też wpadłem w pułapkę takiego myślenia. Po jakimś czasie zauważyłem, że w wielu celach, które sobie wyznaczam, coś mi nie gra. W końcu stwierdziłem, że czas skończyć z wyznaczaniem sobie celów.

Operator nie tworzy sobie celów. Gdy jest zrzucany w pobliże przetrzymywanych zakładników, albo wyjeżdża na ulicę z VIPem, którego ma chronić wie, że jego cele już są tam, gdzie on dopiero będzie. Na miejscu musi je jedynie zidentyfikować w gąszczu bodźców, które do niego docierają. I takie podejście chcę Ci zaproponować w odniesieniu do Twoich celów rozwojowych.

Z wyznaczaniem celów zwykle wiążą się trzy problemy.

Pierwszy – jeśli ktoś nie wie, skąd je wziąć, często wybiera cele przypadkowo. Tak jak pisałem we wstępie – w niektórych środowiskach posiadanie celów jest wyznacznikiem bycia fajnym, więc skądś je trzeba brać. I tak na listach celów często ląduje najpierw standardowy milion (w zależności od środowiska – złotych albo euro), następnie domek za miastem, przebiegnięcie maratonu, a potem to trzeba się rozejrzeć co zrobili znajomi i postarać się to powtórzyć albo przebić. I lista celów gotowa. Problem w tym, że mało kto może potem z satysfakcją odkreślić na takiej liście zrealizowany cel.

Drugi problem jest związany z pierwszym – pytanie „Jaki cel mogę sobie wyznaczyć?” dla wielu osób jest równoznaczne z „Czego jeszcze nie mam albo jeszcze nie zrobiłem?”. Ma to dwa negatywne aspekty: człowiek myślący w ten sposób koncentruje się jedynie na tym, czego nie ma (co może działać demotywująco) i ogranicza liczbę i rodzaj celów, jakie może sobie wyznaczyć.

Ostatni problem dotyczy niskiej jakości życia wielu z nas. Jakkolwiek ambitny byś nie był, prawie zawsze będziesz podświadomie „spłaszczał” wyznaczane sobie cele, żebyś łatwiej mógł je osiągnąć. Często tłumacząc sobie, że „jak mi się uda, to dopiero pójdę o krok dalej”. Niestety, takie często prowadzi do stagnacji i utrwaleniu niskiej jakości. Jeśli ktoś żyje bylejakością, jego cele też będą bylejakie i będą prowadziły go do bylejakości.

Dlatego moja rada brzmi: skończ z wyznaczaniem sobie celów. Zacznij odkrywać te, które są w Ciebie wpisane przez Twoją specjalność. Masz ich na pewno wiele, a pamiętaj, że jeśli Ty ich nie zrealizujesz – nikt inny tego nie zrobi. Dzięki temu uwolnisz się do trzech wymienionych problemów związanych z „wyznaczaniem sobie celów”. Twoje cele nie będą przypadkowe – dzięki temu, że będą naprawdę Twoje i tylko Twoje, będziesz czuł większą chęć ich zrealizowania. Zobaczysz, że nie ograniczą się one tylko do tego, co potencjalnie możesz mieć, ale pozwolą Ci inaczej spojrzeć na to, co już masz. I nie będziesz chciał ich ani trochę upraszczać – bo będziesz wiedział, że jeśli spłycisz dany cel do jego 90%, to nikt inny tych 10% za Ciebie nie nadrobi.

Pewnie niektórzy z Was zadali sobie właśnie pytanie “Ale jak to zrobić, skoro nie znam swojej specjalności?”. Odpowiedź jest oczywista: zrobić wszystko, żeby ją odkryć albo przynajmniej się do tego przybliżyć. Jak zacząć?

operator nie tworzy sobie celów – wie, że jego cele już są tam, gdzie on dopiero będzie, musi je jedynie zidentyfikować

Czytelnicy mojego newslettera, którzy załapali się na poznanie mojej metody identyfikacji własnych celów wiedzą (a pozostali właśnie się dowiedzą) że bardzo istotną wskazówką co do specjalności są dla mnie wartości, którymi ktoś żyje. Ale nie chodzi o te wartości, które deklarujesz – to muszą być te, którymi naprawdę kierujesz się w życiu. Dlatego jako pierwszy krok do identyfikacji swoich celów polecam właśnie przyznanie się przed sobą, jakie są te kluczowe dla Ciebie wartości. Nie wiem, ile z nich trzeba brać pod uwagę. Gdy z kimś pracuję, proszę o zidentyfikowanie siedmiu kluczowych w jego życiu wartości – ale tylko przez analogię do siedmiu kluczowych kompetencji. Może dla Ciebie ważne jest pięć albo trzynaście – to nie ma znaczenia. Ale na pewno muszą to być wartości, które w swoim życiu zweryfikowałeś i wiesz, że naprawdę są dla Ciebie ważne, że rzeczywiście w odniesieniu do nich podejmujesz decyzje.

Jeśli uświadomisz sobie, które wartości są dla Ciebie kluczowe, są duże szanse że od razu przed oczyma pojawią Ci się cele związane właśnie z nimi. I o to chodzi. Może zobaczysz ich tak dużo, że już na tym etapie będziesz musiał dokonać ich selekcji. Jeśli tak – zachęcam, żebyś wyobraził sobie, jak za 20-30 lat (albo nawet na łożu śmierci) będziesz myślał o realizacji tego celu. Jeśli z takiej perspektywy uznasz, że cel jest warty zrealizowania – działaj.

Wielu motywatorów powie, że możesz osiągnąć praktycznie wszystko, co sobie wymyślisz. I jest to prawda. Ja jedynie dorzucam do tego pytanie: ale po co Ci większość z tych rzeczy? Możesz szukać na zewnątrz milionów celów i realizować je w stu procentach, ale ciągle będzie Ci czegoś brakowało, jeśli cele tkwiące w Tobie będą leżały odłogiem. Dlatego zachęcam Cię do porzucenia wyznaczania sobie celów i zabrania się jedynie za identyfikację tych, które już w sobie masz. A jak je tylko zidentyfikujesz – wzięcie je na kolimator i realizowanie swojej specjalności. Nie trać czasu.

Co sądzisz o takim podejściu do osobistych celów rozwojowych?