Hostage Rescue (Rdz 14, 12-16)

 

Akcje odbijania zakładników (Hostage Rescue – HR) to jedne z podstawowych działań antyterrorystycznych. Do takiej akcji musi być przygotowany każdy operator. Wbrew pozorom, takie działania nie pojawiły się wraz z rozwojem sił specjalnych po II Wojnie Światowej. Pierwszą akcję HR w historii opisano na początku Księgi Rodzaju.

Organizatorem pierwszej opisanej w historii akcji HR jest Abram. Praojciec Chrześcijan, Żydów i Muzułmanów. Przystępując do niej był w dziwnej sytuacji. Z jednej strony usłyszał już od Boga obietnicę posiadania krainy i potomstwa licznego jak ziarnka pyłu na ziemi. Z drugiej – miał już ponad siedemdziesiąt lat i nie miał nawet jednego dziecka. Do tego jego relacje z rodziną nie były najlepsze – ojca pozostawił jakiś czas temu w Charanie (apokryfy podają, że był z nim w mocnym konflikcie), a całkiem niedawno rozstał się z Lotem – swoim bratankiem, z którym najdłużej utrzymywał stosunki rodzinne. Zaczął za to utrzymywać kontakty z Amorytami, wśród których mieszkał.

Właśnie Lot, w skutek wojny prowadzonej łącznie przez dziewięciu królów, został uprowadzony, co skłoniło Abrama do zorganizowania akcji jego odbicia. Działania, które odbiegało od schematu prowadzonych wtedy operacji wojennych. Takiej akcji nie powstydziliby się dzisiaj operatorzy najlepszych jednostek specjalnych na świecie.

W tej historii, z życia Abrama można zobaczyć, jak dużo łączy go z dzisiejszymi operatorami

Bodziec do całej akcji dały informacje przyniesione przez uciekiniera z terenu walk. Podobnie jak dzisiaj – rozpoczęło się od zebrania danych wywiadowczych. Abram musiał wiedzieć, że wyrusza walczyć z zebranymi armiami czterech królów. Pomimo tego, nie zebrał wielkiej armii. Dokonał selekcji. Wybrał trzystu osiemnastu (długo myślałem, co oznacza ta liczba, ale jeszcze do tego nie doszedłem – chętnie usłyszę Wasze sugestie) najlepszych wojowników, jakich miał do dyspozycji. Tak wybranych żołnierzy podzielił na sekcje i poprowadził ich do ataku na obóz przeciwnika nocą, gdy armie królów w większości spały.

zdjęcia: DVIDSHUB@flickr.com, CC-BY, www.nga.gov, CC-0

Z ostatniego wersetu przytoczonego fragmentu Pisma Świętego wynika, że akcja oddziału kierowanego przez Abrama była ściśle podporządkowana swojemu celowi – odbiciu Lota wraz z rodziną. Co prawda Księga Rodzaju wskazuje, że oddział Abrama nieźle pogonił przeciwnika, ale nie wspomina przy tym o ani jednym zabitym wrogu. Musiało więc to być bardzo precyzyjnie wymierzone i chirurgicznie przeprowadzone uderzenie (prawdopodobnie poprzedzone dokładnym rozpoznaniem obozu).

W tej krótkiej historii, z życia Abrama (jeszcze przed zawarciem przymierza z Bogiem) można zobaczyć, jak dużo łączy go z dzisiejszymi operatorami. Ma problemy rodzinne, z jakimi mierzy się dzisiaj wielu operatorów ze względu na charakter służby. Bliżsi są mu Amoryci, których zabiera na swoją operację, niż cała rodzina zostawiona w Charanie. Analizuje dane wywiadowcze, wybiera żołnierzy odpowiednich do operacji i przydziela im odpowiednie zadania. Prowadzi swój oddział, wykonując precyzyjne uderzenie i wyprowadza zakładnika. Chociaż nie ma informacji o tym, żeby ludzie Abrama zabili kogokolwiek, ten atak był taki, że kilkudziesięciotysięczna armia zaczęła uciekać przed tymi kilkuset żołnierzami. Piękne przykład działania asymetrycznego. Czy podobnych historii nie można dzisiaj przeczytać w publikowanych wspomnieniach operatorów?

Dlaczego o tym piszę? Bo wiele osób uważa, że Pismo Święte jest nudne i nijak się ma do rzeczywistości. A można tam znaleźć naprawdę odniesienie do każdej historii z życia każdego z nas. Trzeba tylko otworzyć się na jego treść i poszukać. Jeśli rzadko sięgasz po Biblię, spróbuj w tym tygodniu zaplanować chociaż pół godziny na jej czytanie. Jeśli będziesz sięgał po nią regularnie, zobaczysz tam podstawy i korzenie wszystkiego, co robisz albo z czym masz problem w życiu. Bo skoro już w 1/3 pierwszej księgi Pisma Świętego jest opisane, jak przeprowadzić akcję odbicia zakładników, to możesz tam znaleźć naprawdę wszystko.