Go! Go! Go!

Było wesoło, było kolorowo, było hucznie. Przez ostatnie dwa tygodnie wiele osób dostało kopa motywacyjnego i postanowiło, że zmieni najróżniejsze rzeczy w swoim życiu. I to jest fajne. Ale mniej-więcej teraz powinien zacząć się sezon na odchodzenie od poświątecznej diety, przesuwanie początków treningu na wiosnę i stwierdzenie, że jednak wystarczy przeczytać trzy książki w tym roku. Dlatego chciałem Cię namówić, żebyś coś zrobił.

Przyjaciel opowiedział mi kiedyś, że na rekrutacji do Legii Cudzoziemskiej swego czasu (nie wiem, jak jest teraz) łatwo można było rozpoznać, z której części Europy pochodzi który kandydat. Ludzie z zachodu, jeśli nie zrozumieli jakiegoś słowa w komendzie, stali i czekali, aż ktoś im wytłumaczy o co chodzi. Ludzie ze wschodu nie znający francuskiego ni w ząb – rozglądali się i zaczynali robić to, co osoby dookoła nich. Chyba nie muszę mówić, którzy wypadali lepiej w oczach instruktorów.

Michael Stull podał podobną rzecz jako jeden ze sposobów na poradzenie sobie na BUD/S i styl myślenia, który powinien charakteryzować operatora SEALs:

Nie pytaj, jak coś zrobić, tylko zrób to!

Chciałem Ci przekazać te słowa właśnie dzisiaj. Tydzień temu wiele osób podjęło bardzo radykalne i optymistyczne postanowienia na rok 2016. Dzisiaj zapach fajerwerków już wywietrzał i nawet dla najodporniejszych urlopowiczów zbliża się chwila, kiedy zakończą przedłużony weekend bożonarodzeniowy. Wiele osób stoi (lub zaraz stanie) przed wyborem co naprawdę zrobić z sobą w tym roku. Część faktycznie przekłuje swoje postanowienia w decyzje i zmieni coś w swoim życiu (jeśli należysz do tej grupy, nie musisz czytać dalej). Patrząc po statusach w serwisach społecznościowych – większa część zakończy w ciągu najbliższych dni swoje postanowienia stwierdzeniem „no ale jak ja to miałem/am zrobić?”.

Jeśli czujesz, że Ci to grozi, mam dla Ciebie dwie rady (a trzecia będzie trochę dalej).

Po pierwsze: przestań robić sobie postanowienia noworoczne. Tak, jak pisałem rok temu: jest to bez sensu. Więcej znajdziesz w tym wpisie.

Po drugie: wyrób w sobie styl myślenia SEALsa. Nie pytaj jak coś zrobić, tylko zrób to. Kluczem jest działanie.

I absolutnie nie chcę tutaj powiedzieć, że masz robić coś bezmyślnie albo że planowanie jest bez sensu. Nie – to bardzo ważny etap. Ale jeśli w tym momencie widzisz, że zastanawianie się „jak” może położyć jakąś zmianę, której chcesz dokonać – przejdź do działania. Generał Patton powiedział coś w stylu

słaby plan zrealizowany w porę jest lepszy niż idealny plan zrealizowany pięć minut za późno.

I coś w tym jest. Chodzi mi o to, żebyś przeniósł swoje postanowienia na działanie tak szybko, jak to jest możliwe. Myślę, że wystarczą Ci do tego dwie rzeczy:

  • wizja, do czego dążysz (jeśli chcesz coś zmienić, to prawdopodobnie już ją masz),
  • pomysł na pierwszy krok (prawdopodobnie intuicyjnie go czujesz).

Reszta wyklaruje Ci się w czasie działania i weryfikacji. Nawet jeśli okaże się, że Twój pomysł na pierwszy krok był nieudolny i będziesz musiał zrobić 3-4 podejścia, zanim trafisz na odpowiednią drogę – i tak zyskasz w stosunku do rozważania na kartce, czy za cztery miesiące zrobić tak, czy inaczej. Z resztą – prawdopodobnie i tak dokładny plan rozpoczniesz od tego samego pierwszego kroku, więc potem będziesz musiał przygotować następny i następny dokładny plan, zanim trafisz na ten właściwy pierwszy krok.

zdjęcie: CD Green@commons.wikimedia.org, CC-BY-SA

Tak więc:

Jeśli od tygodnia siedzisz i zastanawiasz się, czy lepszy będzie dla Ciebie program Ewy Chodakowskiej czy „Skazanego na trening” – połóż się i zrób paręnaście pompek czy brzuszków.

Jeśli od wigilii Bożego Narodzenia zastanawiasz się, czy lepiej przejść na dietę low-carb czy Atkinsa (będę szczery: nie mam pojęcia, o co w którejkolwiek z nich chodzi), po prostu jutro zamiast batona kup sobie paczkę rodzynek do zjedzenia w pracy.

Jeśli chcesz założyć swojego bloga i nie jesteś pewien, czy we wrześniu będziesz miał pomysł na grafikę ilustrującą wpis – zainstaluj gdzieś stronę lub usiądź do edytora i napisz pierwszy wpis.

Jeśli chcesz nauczyć się fotografii i nie wiesz, czy docelowo wystarczy Ci obiektyw z f1.8, więc nie możesz jeszcze wybrać aparatu – idź w plener ze swoim telefonem i zacznij robić nim zdjęcia.

I tak dalej. Jeśli chcesz coś zmienić – zacznij coś robić. Jeśli jesteś przekonany do swojej wizji – przenoś ją na działania (tutaj jeszcze przypomnę o mojej metodzie 15 minut dziennie, która może Ci w tym pomóc – to trzecia rada). Zbyt długie planowanie i zastanawianie się prawdopodobnie doprowadzi Cię do jednej z dwóch rzeczy:

  • albo w końcu Twoja wizja się rozmyje, a motywacja skończy,
  • albo za rok nadal będziesz się zastanawiał, jak wdrożyć w życie swojej postanowienia na 2016.

Tak więc – do dzieła. A w jednym z najbliższych wpisów napiszę trochę więcej o dalszych krokach w takim stylu działania.

Aha, i niezależnie od tego, czy postanowienia noworoczne mają sens, czy nie – szybkie przejście do działania pomaga przy weryfikacji i realizacji każdego celu.