Ewangelia jest dla Ciebie - weź ją, zdjęcie: anunay-mahajan@unsplash.com, CC-0

Ewangelia nie jest dla Ciebie (Mt 11, 25-30)

Pisząc ten wpis jako wstęp napisałem dość długi wywód rozkładający na logiczne czynniki pierwsze zdanie „Ewangelia jest dla Ciebie, bo jest dla wszystkich” oraz zdania mu przeczące i do niego przeciwne. Wywód, który ostatecznie skasowałem, bo zobaczyłem, że był mocno przesadzony. Zacznę wpis tylko prostym pytaniem: czy chciałbyś być prostakiem, gdyby od tego zależało, czy przyjmiesz Ewangelię?

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

Wyobraziłem sobie, jak słuchacze Jezusa musieli zareagować na te słowa. I myślę, że musiało być to dziwne uczucie dla każdego, kto Go słuchał.

Niektórzy uważali, że zrozumieli Jego słowa. Ci dostali szybki zimny prysznic bo dowiedzieli się, że są prostakami. Szczególnie zastanawia mnie, jaką minę musieli mieć apostołowie, którzy przecież prosili Jezusa o dodatkowe objaśnienia, żeby lepiej rozumieć Jego słowa. Może nawet niektórzy szybko stwierdzili, że jednak nie rozumieją nauki Jezusa?

Byli pewnie też tacy, którym słowa Jezusa się podobały i chcieli Go słuchać, ale nie rozumieli nauk do końca, bo brakowało im lotności umysłowej. Ci w tym momencie pewnie stali i zastanawiali się, dlaczego Jezus nazwał ich „mądrymi i roztropnymi”.

Byli wreszcie tacy, którzy zupełnie nie rozumieli tego, co mówił Jezus, ale On po prostu ich pociągał i dlatego za Nim szli. Tacy, którzy naprawdę nic a nic nie zrozumieli z Jego słów i wiedzieli, że to nie ich poziom. Oni mieli największą zagwozdkę, bo nie dość że stali i zastanawiali się, co oznaczają słowa Jezusa, to jeszcze nie wiedzieli czemu On powiedział, że właśnie oni je zrozumieli.

Generalnie myślę, że po tłumie jak meksykańska fala przeniosła się myśl „To, co On teraz mówi, nie jest dla mnie”.

Ale Jezus tam był i mówił właśnie do tych ludzi – a to oznacza, że te słowa były właśnie dla nich. Podobnie jak są dla nas – w końcu Bóg chciał, żeby Kościół właśnie dzisiaj nam je przekazał. To czytanie pokazuje, że Ewangelia jest naprawdę dla każdego. Nawet – a może szczególnie – dla tych którzy uważają, że to nie dla nich.

Ewangelia w ogóle do Ciebie nie trafia? – to znaczy, że ten fragment jest dla Ciebie.

Nie chcesz zgodzić się z wymaganiami Ewangelii? – to znaczy, że ten fragment jest dla Ciebie.

Nie widzisz sensu w życiu ewangelicznym? – to znaczy, że ten fragment jest dla Ciebie.

Stoisz gdzieś w kościele za filarem patrząc nerwowo na zegarek i zastanawiając się, ile jeszcze potrwa kazanie? – to znaczy, że ten fragment jest dla Ciebie.

Każde słowo z czytania odnosisz do języków oryginalnych, Septuaginty i Vulgaty żeby lepiej je zrozumieć i się nim napawać? – to znaczy, że ten fragment jest dla Ciebie.

Zachęcam Cię, żebyś zachował sobie dzisiejsze czytanie gdzieś na dysku albo zaznaczył go w Piśmie Świętym. Tak, żeby był pod ręką zawsze, gdy będziesz miał wątpliwości, czy Ewangelia jest dla Ciebie. Bo jest.