Ewangelia to Dobre Wiadomości! zdjęcie: rawpixel-com@unsplash.com, CC-0

Ewangelia! (J 3, 16-18)

„Ewangelia” dosłownie oznacza „dobre wiadomości”. Właśnie takie wiadomości chciał nam przekazać Jezus. Ale jakoś się to porobiło, że u wielu osób słowo „Ewangelia” kojarzy się raczej ze stwierdzeniem „zakazy i straszenie ogniem piekielnym”. Dlatego zachęcam Cię, żebyś bardzo zżył się z paroma krótkimi zdaniami, w których Jezus powiedział, po co w ogóle się urodził.

Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

W dzisiejszym czytaniu nie zobaczymy Jezusa przemawiającego do tłumów. Spotykamy Jezusa siedzącego nocą w izbie z jednym z uczniów – Nikodemem. W tej rozmowie Mistrz nie musiał używać przypowieści. Mógł mówić wprost. I właśnie w ten sposób powiedział słowa, które (według mnie) każdy Chrześcijanin powinien zawsze mieć w pamięci:

Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony

Te słowa to bardzo krótkie podsumowanie misji Jezusa. Misji, która ma jeden cel: zbawienie świata. A dokładniej – zbawienie Ciebie. Tu i teraz. Niezależnie od tego, czy w tym momencie jesteś w łasce uświęcającej od parudziesięciu lat (są w ogóle tacy?), czy dzisiaj się spowiadałeś i resztką sił jeszcze uniknąłeś większego grzechu, czy właśnie zgrzeszyłeś. W każdym z tych przypadków Jezus nie przyszedł po to, żeby Cię potępić, ale zbawić. O ile w dwóch pierwszych przypadkach jeszcze można o tym pamiętać, to w trzecim bardzo łatwo zapomnieć o tym prostym zdaniu, które Jezus powiedział w nocy do Nikodema.

Dlatego chciałem Ci zaproponować coś, czego może nie robiłeś od czasu podstawówki: naucz się tego czytania na pamięć. Przepisz je na kartkę i zaglądaj na nią co godzinę. Jak już je zapamiętasz, dalej pracuj nad nawykiem, żeby raz na godzinę przypomnieć je sobie. Aż wejdzie Ci to w krew.

Słowo Boże ma ogromną moc. Może się okazać, że dzięki tym regularnie powtarzanym trzem zdaniom najbliższe parędziesiąt lat przeżyjesz niosąc w sobie mocno zakorzenioną prawdziwą Ewangelię. Że w tym czasie staniesz się Dobrą Wiadomością dla każdej osoby, którą spotkasz. A mogę się z Tobą założyć, że wśród tych osób będzie ktoś, komu właśnie Ty przypomnisz, że w Chrześcijaństwie nie chodzi o lęk przed potępieniem.