Drzwi do specjalsów

Jesienią tego roku ruszy pierwszy „Kurs Commando”, który otworzy drogę do jednostek specjalnych osobom niezwiązanym ze służbami mundurowymi. Wtedy pierwsi śmiałkowie, którzy przejdą postępowanie kwalifikacyjne, będą mogli spróbować swoich sił w czasie sześciu miesięcy szkolenia, które przygotuje ich do pełnienia zadań w pododdziałach wsparcia polskich Wojsk Specjalnych (oprócz JW GROM).

Na początku miałem mieszane uczucia co do takiego kursu, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że to dobry krok. Moje wątpliwości brały się z tego, że dotychczas już służba w NSR wystarczała, żeby móc zgłosić się na rekrutację do jednostki specjalnej. A uważam, że wymagania do NSRu nie należą do wygórowanych i nie jest to przeszkoda nie do pokonania dla kogoś, kto docelowo chce służyć w Wojskach Specjalnych. Do pomysłu „Kursu Commando” przekonała mnie znajomość realiów MON. Miejsc na służbie przygotowawczej było mało, a chętnych – wielu. Przez to kandydaci mogli czekać bardzo długo – co często kończyło się tym, że przydatni dla wojska ludzie wyjeżdżali do pracy za granicę i traciliśmy ich potencjał.

Celem służby przygotowawczej było zapewnienie kandydatów na żołnierzy do wszystkich wojsk, więc osoby jawnie mówiące, że są zainteresowane tylko Wojskami Specjalnymi mogli spadać w dół w rankingach. No i taki kandydat, chcąc nie chcąc, musiał po drodze do wymarzonej jednostki spotkać się z dużą ilością wojskowego „betonu”. Dodatkowo – oprócz rzeczywistych kandydatów na żołnierzy, na służbie przygotowawczej można było spotkać ludzi, którzy chcieli dorobić sobie na bezrobociu albo mieć kilka miesięcy wakacji na koszt państwa (sam znam takie przypadki). A przez obecność takich osób poziom całej grupy spadał i całe szkolenie było mniej efektywne.

instruktorzy będą mogli od razu skupić się na szkoleniu zmotywowanych, ambitnych, sprawnych i inteligentnych osób

Kurs Commando pozwala ominąć te problemy. Oczywiście, tutaj liczba miejsc też będzie bardzo ograniczona, ale proces rekrutacji oddziela kandydatów na specjalsów od osób, które chcą pozostać w strukturach NSR albo trafić do innych rodzajów wojsk, więc sumarycznie kolejka powinna być mniejsza. Tak więc pierwszą korzyścią z uruchomienia takiego kursu jest skrócenie oczekiwania kandydatów, dzięki czemu mniej naprawdę wartościowych i zdeterminowanych osób zrezygnuje w trakcie oczekiwania na miejsce na szkoleniu.

Z oddzielenia kandydatów do Wojsk Specjalnych wynika jeszcze jedna zaleta działalności Ośrodka Szkolenia Wojsk Specjalnych. I nie chodzi mi tylko o to, że często na kursie bazowym szkolenie zaczynało się od oduczenia kursantów nawyków z „normalnego” wojska – chociaż to też będzie oczywista oszczędność czasu. Duże znaczenie, według mnie, będzie umieszczenie kandydatów od samego początku w środowisku ludzi do nich podobnych. Zakładając, że system rekrutacji będzie spełniał swoje zadanie – instruktorzy będą mogli od razu skupić się na szkoleniu zmotywowanych, ambitnych, sprawnych i inteligentnych osób. Od początku będzie można więcej wymagać od kursantów i skupić się na wyrabianiu mentalności specjalsa. A to powinno przyspieszyć nie tylko szkolenie podstawowe, ale też wszystkie przyszłe szkolenia, w których nowi kandydaci będą brali udział.

Rekrutacja na kurs w Ośrodku Szkolenia Wojsk Specjalnych ruszy w połowie roku. Wystarczy „tylko” zdać egzaminy z WFu, przejść testy psychologiczne i być w gronie kilkudziesięciu najlepszych, żeby jesienią rozpocząć swoje szkolenie. Po pół roku kursanci, którzy wszystko zdadzą, będą mogli rozpocząć pracę w zespołach wsparcia Wojsk Specjalnych, a po trzech lata takiej służby – starać się o stanowisko w zespole bojowym. Myślę, że „Kurs Commando” to świetna szansa dla każdego, kto chce rozpocząć drogę do bycia operatorem. A do Wojsk Specjalnych może dzięki temu trafić wiele naprawdę wartościowych osób. Bo siła tego rodzaju wojsk bierze się też z synergii w wykorzystaniu różnych zdolności osób, które trafiają do jednostek. Z tego korzystał GROM na początku swojego istnienia. I teraz pojawiła się szansa, że do tego wrócimy.