Dowód i spotkanie (Mt 28,8-15)

Ponieważ Wielkanoc jest dniem wyjątkowym i trwa 8 dni, dzisiaj też będzie wyjątkowo – zamiast rozważania dowolnego czytania, pochylę się nad dzisiejszym czytaniem z Ewangelii według św. Mateusza.

Przede wszystkim chciałem Wam powiedzieć, że dzisiejsze czytanie jest dla mnie szczególnie ważne. Gdy je usłyszałem (nie pierwszy raz… ale wcześniej pewnie tylko słuchałem, a nie słyszałem), jak miałem jakieś 12 lat, coś we mnie pękło i przeżyłem swoje pierwsze nawrócenie. Wtedy uznałem, że Słowo Boże naprawdę ma sens i jest czymś więcej, niż spisanym tekstem. Dlaczego? Bo usłyszałem na końcu Ewangelii „I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego”. Nadal jak o tym myślę, to jestem pod wrażeniem. Przez te prawie 2000 lat na świecie zmieniło się praktycznie wszystko: kilka razy zmienił się ustrój społeczny, były wielkie wojny, totalnie zmieniły się państwa i granice na mapie, technologie, systemy filozoficzne i religijne… dzisiejszy świat zewnętrznie zupełnie nie przypomina tamtego. A to pozostało. Dlatego wtedy uznałem, że w Piśmie Świętym jest prawda i nadal tak uważam.

http://3.bp.blogspot.com/

Dzisiaj spotykamy Jezusa już Zmartwychwstałego, który mówi tylko jedno zdanie: „Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą”. Jezus kieruje te słowa do Apostołów, ale musi je przekazać za pośrednictwem kobiet. Faceci nadal siedzą gdzieś schowani i boją się pokazać Żydom po Wielkim Piątku. Dlatego Jego pierwsze słowa to „Nie bójcie się”.

Żeby Go spotkać trzeba pokonać strach. Bo, jak pisał św. Jan, strach jest przeciwieństwem miłości (1 J 4, 18). Dlatego uczniowie, jeśli chcą zobaczyć Zmartwychwstałego Pana, muszą wyjść do Galilei, a nie siedzieć dalej pochowani w Jerozolimie lub z niej uciekać. Muszą podjąć aktywność, pokazać się ludziom i przejść kilkadziesiąt kilometrów. Pewnie w czasie tej drogi niektórzy będą chcieli ich zabić. Inni będą ich wytykali palcami i śmiali się z tego, jaki los spotkał ich Nauczyciela. Ale muszą przejść tę drogę, żeby potem tym samym ludziom mówić o Zmartwychwstaniu.

Tak więc, jeśli jeszcze się czegoś boisz w tę Wielkanoc, zamień czekanie na aktywność i wyjdź ze swoich kryjówek. A wtedy spotkasz Zmartwychwstałego.