Decyzja

Jeśli ktoś śledzi mojego bloga od samego początku wie, że wpis o takim tytule się już ukazał. Jako pierwszy – mówił o tym, że w każdej chwili możesz zdecydować o wejściu na drogę życia operatora-paramedyka. Dzisiaj będzie już mniej metafizycznie i będzie dokładnie o tym, o czym mówi tytuł: o decyzji.

Słownik Języka Polskiego definiuje decyzję jako „postanowienie, orzeczenie w danej sprawie”. I ta definicja jest całkowicie w porządku, jeśli chodzi o życie codzienne i sprawy urzędowe. Ale prawdziwy operator nie może pozwolić sobie na traktowanie decyzji jako postanowień. Gdy stoi pod drzwiami pomieszczenia, w którym przetrzymywani są zakładnicy wie, że na podjęcie decyzji decydujących o życiu jego i innych osób będzie miał ułamki sekund. Wie też, że był szkolony po to, żeby umiał szybko podjąć wiele decyzji, na przykład: jak otworzyć drzwi, jak przekroczyć próg, jak się ustawić w pomieszczeniu, jak zidentyfikować cele i czy pociągnąć za spust. Jest szkolony po to, żeby potrafił podejmować w swoim życiu prawdziwe decyzje.

Słowo „decyzja” pochodzi od łacińskiego „decedere”, oznaczającego „porzucić” lub „odciąć się”. W tym sensie decyzja nie jest postanowieniem. Jest prawdziwym wyborem. Takim, który ma określone konsekwencje i z którego nie da się wycofać bez uniknięcia innych konsekwencji. Każda taka decyzja przekłada się na realną zmianę w życiu. Właśnie takie decyzje nazywam prawdziwymi.

Różnica pomiędzy dwoma przedstawionymi definicjami „decyzji” może być pozornie niewielka, a nawet nie widoczna dla kogoś stojącego obok Ciebie. Nikt nie zauważy, czy w swoim dzienniku treningowym napiszesz „będę codziennie robił pompki”, czy „nie zasnę, dopóki danego dnia nie zrobię 50 pompek”. Jak w większości spraw – prawdziwa różnica leży w Twoim nastawieniu. Za to jestem prawie pewien, że jeśli zaczniesz podejmować prawdziwe decyzje – w sensie pokazanym w tym wpisie – zaczniesz żyć bardziej świadomie i będziesz brał więcej odpowiedzialności za to, co dzieje się w Twoim życiu. Jasne, nadal nie wszystko będzie Ci wychodziło, ale porażki będą okazją do kolejnych decyzji i wzięcia odpowiedzialności także za to, co jest trudne.

Gdy zaczynałem głębiej rozumieć, co to znaczy „podjąć decyzję”, wymyśliłem dla siebie proste ćwiczenie. Przez miesiąc codziennie zapisywałem wszystko, co uważałem danego dnia za decyzję. Wieczorem siadałem, patrzyłem na przygotowaną listę i wykreślałem z niej rzeczy, które nie były prawdziwymi decyzjami. Byłem zszokowany – jak wszyscy znajomi, którym później poleciłem to samo ćwiczenie – jak mało na co dzień decyduję o swoim życiu i jak bardzo lubię bezpiecznie wchodzić w pozorne wybory. Jeśli chcesz się zmierzyć ze swoimi wyborami i zacząć decydować o swoim życiu – zachęcam Cię do tego ćwiczenia. Niech to będzie pierwszy krok do podejmowania prawdziwych decyzji.

„decyzja” pochodzi od łacińskiego „decedere”, oznaczającego „porzucić” lub „odciąć się”

I jeszcze na koniec: pewnie widzisz, że podejmowanie decyzji nie jest rzeczą prostą i każdy błąd może mieć ogromne konsekwencje. Dlatego uważam, że każdą decyzję warto osadzić w modlitwie. Żeby Bóg mógł się wtrącić, jeśli zaczniesz dryfować w dziwnym kierunku. To On jest instruktorem, który ma nauczyć Cię podejmować decyzje szybko i trafnie, jak dobrze wyszkolony operator.