Czas w miejscu czuwania (Ha 2, 1-2a)

Pamiętam, jak na pewnej Mszy w mojej rodzinnej parafii ksiądz powiedział naprawdę dobre kazanie. Na zakończenie usiadł na miejscu przewodniczenia i dał ludziom chwilę ciszy. Wtedy do moich uszu dotarł komentarz, jaki pani siedząca za mną posłała swojemu mężowi teatralnym szeptem „Nawet Amen nie powiedział… A teraz se usiadł”. Mam wrażenie, że wielu księży w Polsce boi się wstawić do liturgii chwilę ciszy i stara się, żeby każda minuta była „przemówiona” albo „prześpiewana”. A ludzie się, niestety, tego uczą i stosują w swojej modlitwie poza Mszą.

Czytając Księgę Habakuka natrafiłem tam na początek drugiego rozdziału. Prorok toczy tam dyskusję z Bogiem. Swoją drugą skargę (w której narzeka na wykorzystanie narodu pogańskiego jako narzędzia nauczania Izraelitów) kończy słowami:

Na moich czatach stać będę, udam się na miejsce czuwania, śledząc pilnie, by poznać, co On powie do mnie, jaką odpowiedź da na moją skargę. I odpowiedział Pan tymi słowami.

Prorok Habakuk był mężczyzną i uważam, że w tych słowach doskonale opisał dobrą męską modlitwę. Jej główne elementy to czuwanie i słuchanie.

Zwiedziłem już parę parafii w Polsce (najwięcej w Krakowie z racji miejsca zamieszkania) i , jak pisałem we wstępie, wydaje mi się, że wielu naszych księży boi się ciszy w liturgii. Powiedziałbym nawet, że wiele naszych Mszy i nabożeństw jest silnie sfeminizowanych (co znajduje odzwierciedlenie w statystykach uczestniczenia na Msze). Modlitwy są dobierane tak, żebyśmy dużo Bogu mówili, jaki jest wielki i wspaniały, mówili, jak Go uwielbiamy, jak Mu dziękujemy, powtarzali wiele razy określone formułki, pośpiewali… Lubimy rozgadaną liturgię. Nie mówię, że taki sposób modlitwy jest zły, ale Habakuk proponuje każdemu mężczyźnie inne spotkanie z Bogiem.

Przed przytoczonym przeze mnie fragmentem Habakuk składa skargę do Boga na Jego zachowanie. Tak więc modlitwa, którą proponuje, jest kolejnym etapem. Dobrym momentem na modlitwę czuwania jest czas tuż przed pójściem spać. Przez cały dzień mogłeś Bogu dużo powiedzieć, więc jest to dobra chwila na oczekiwanie na Jego odpowiedź. Zarezerwuj sobie dzisiaj przed snem kilka minut i zrób tak, jak zrobił Habakuk.

Znajdź sobie „miejsce czuwania”. Takie, w którym będziesz mógł naprawdę skupić się na spotkaniu z Bogiem. Przygotuj je pod siebie tak, żebyś czuł się w nim dobrze. U mnie wygląda to w ten sposób, że stawiam wybraną ikonę na odpowiedniej wysokości (uwielbiam modlić się przed ikonami!) i siadam na podłodze. Gdy już będziesz w swoim miejscu, skup całą swoją uwagę na tym spotkaniu. Nic nie mów. Tylko czuwaj i czekaj.

zdjęcie: jccc.afis.osd.mil, CC-0

Zakończenie przytoczonego przeze mnie fragmentu pokazuje, że Bogu taka modlitwa mężczyzny się podoba i odpowiada na nią. Jednak tak, jak napisał prorok, usłyszenie Boga wymaga czujności i uwagi. Nie jest łatwe – szczególnie, gdy myśli gonią po całym dniu i cały czas chciałoby się coś jeszcze dodać. Może nie wyjść Ci to za pierwszym razem. Takiej cichej modlitwy trzeba się nauczyć, żeby „poznać, co On powie do mnie”. Musisz znaleźć swój czas, miejsce, optymalny okres czuwania, nauczyć się „nie przegadać” tych chwil. Ale warto.

W taką modlitwę wprowadził mnie pewien krakowski Dominikanin który nauczył mnie, że „Męska modlitwa to modlitwa ciszy i obecności”. Stosuję ją codziennie rano i wieczorem od trzech miesięcy i muszę przyznać, że parę minut ciszy każdego ranka i wieczora pomaga wynieść każdą pozostałą formę modlitwy na inny poziom i uporządkować ją. Spróbuj tego dzisiaj wieczorem a może jutro już sam będziesz chciał wrócić do modlitwy czuwania.