Ciało (J 20,19-31)

Gdy kilkukrotnie przeczytałem historię przetestowania Jezusa przez Tomasza, coś mnie zaniepokoiło. W mojej głowie odezwało się echo czegoś, co musiałem usłyszeć na jakimś etapie edukacji religijnej. Poszperałem i okazało się, że dobrze kojarzyłem: w czasie Zmartwychwstania ciało ulega przemianie.

W doktrynie katolickiej Zmartwychwstanie nie jest tym samym, co wskrzeszenie. Zgodnie z nauką św. Pawła (którą potem Kościół pociągnął), w momencie powstania z martwych nasze ciało przejdzie przemianę jakościową i stanie się ciałem uwielbionym. W takim właśnie ciele uczniowie widzieli Zmartwychwstałego Jezusa. I w takim ciele św. Tomasz znalazł rany po gwoździach i włóczni.

To właśnie zwróciło moją uwagę: dlaczego w ciele uwielbionym Jezus nosił ślady swojej śmierci? Skoro w czasie Zmartwychwstania Jego ciało zostało przemienione także pod względem wyglądu (w końcu uczniowie zmierzający do Emaus i Maria mieli problem z rozpoznaniem Go), to dlaczego te rany nie zostały zasklepione? Czemu nadal były obecne w ciele, które ma nie znać cierpienia, choroby i śmierci?

te rany były wpisane w Jego specjalność – dlatego nie mogły zniknąć nawet podczas Zmartwychwstania

Żeby to zrozumieć, musiałem popatrzeć w to, co św. Jan napisał w Apokalipsie: „Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto otrzymuje” (Ap 2, 17). Fabian Błaszkiewicz interpretuje ten fragment w swoich książkach jako moment, w którym każdy z nas pozna w pełni swoją specjalność. W niebie nie będziemy musieli poszukiwać i odkrywać, kim jesteśmy, tylko będziemy mogli być sobą. A nasze uwielbione ciało będzie to wyrażało.

Jezus był sobą. Jako człowiek w pełni odkrył, kim naprawdę jest i jaka jest Jego specjalność – i zrealizował ją najlepiej jak można. O tym, kim jest, możemy przeczytać w Starym Testamencie: „w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5) i „przebodli ręce i nogi moje” (Ps 22, 17). Tak więc te rany były wpisane w Jego specjalność. Bez nich Jezus nie byłby w pełni sobą, bo nie zrealizowałby swojej misji. Dlatego nie mogły zniknąć nawet podczas powstania z martwych.

Rozważając test Tomasza popatrz na swoje ciało – zobacz, jakie masz rany i blizny. Zastanów się, które z nich pozwoliły Ci się zbliżyć do tego, kim jesteś. Myślisz, że są takie, które będziesz nosił nawet w niebie?