chrześcijański dress code, zdjęcie: olu_eletu@unsplash.com, CC-0

Chrześcijański dress-code (J 14, 15-21)

Są osoby które tak stawiają na osobistą relację z Bogiem, że z Kościołem to nie trzymają, a jedno czy dwa przykazania sobie odpuszczają. Niestety, przy takim podejściu trzeba też odpuścić sobie dzisiejszy fragment Ewangelii. A fragment ten mówi o przyjściu Ducha, bez którego nic nie zrobimy.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was. Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.

Dzisiejsze czytanie z Ewangelii przygotowuje nas na to, co będziemy przeżywać za dwa tygodnie, czyli Zesłanie Ducha Świętego. Całą zapowiedź zesłania Ducha Jezus umieścił w klamrze ze słów:

Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.

Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje.

Tak, jakby chciał podkreślić, że bez zachowywania przykazań nie ma szans na to, co Boga interesuje: relację miłości z człowiekiem. (dla porządku: w niektórych tłumaczeniach zamiast „przykazania” mamy „naukę” – ale w kontekście tego wpisu wydaje mi się, że na jedno wychodzi i można te słowa uznać za synonimy)

Brzmi to prosto i generalnie jest zgodne z poglądem, który wiele osób wynosi z religii – „Jak przestrzegam przykazań, to kocham Boga”. Ale takie proste myślenie niesie w sobie bardzo poważną pułapkę (bo kto zawsze przestrzega wszystkich przykazań?) i żeby odnaleźć prawdziwy sens tych słów, trzeba przyjrzeć się wypowiedzi Jezusa bliżej.

Pierwsze zdanie zawiera implikację, którą matematycznie można zapisać jako:

miłuję Jezusa => zachowuję Jego przykazania.

Co to oznacza? Że zachowywanie przykazań jest konsekwencją relacji miłości z Bogiem. Nie na odwrót. Można (pomijając fakt, że jest to niemożliwe) przestrzegać całej nauki Jezusa, wszystkich przykazań i będzie to psu na budę, bo może to nie prowadzić do relacji z Bogiem. Tak, jak pisał o. Adam Szustak w książce „Góra obietnic”: w dziesięciu przykazaniach Bóg nic nie nakazuje, a jedynie obiecuje jak będzie wyglądało życie człowieka, który da Mu się wyprowadzić z domu niewoli.

Drugie zdanie z kolei mówi, że jeśli chcesz zobaczyć, czy z Twoją relacją z Jezusem wszystko jest w porządku, możesz użyć bardzo prostego papierka lakmusowego: zobacz, czy zachowujesz przykazania. Jeśli ta relacja nie prowadzi Cię do ich zachowywania, to coś trzeba w niej naprawić.

W takiej klamrze Jezus umieszcza zapowiedź zesłania Ducha Świętego. Ducha, bez udziału którego nic nawet by Ci się nie chciało, nie mówiąc już o zrobieniu czegokolwiek.  Ducha, bez którego nie istniałby Kościół. Dlatego te dwa zdania są dla mnie też definiują pewien „dress-code” Chrześcijan. Jezus podał w nich sposób, w jaki uczniowie mają się wzajemnie rozpoznawać. Żeby dołączyć do wspólnoty Kościoła trzeba nawiązać z Bogiem relację tak bliską, żeby zachowywać Jego przykazania. I w drugą stronę – jeśli widzisz, że ktoś zachowuje przykazania, to jest z tej samej „firmy”, co Ty.

I teraz sprawa może kluczowa: Jezus cały czas mówi o „zachowywaniu” przykazań. Nie o ich przestrzeganiu. On wie, że jesteśmy grzesznikami i ze ścisłym przestrzeganiem sobie po prostu nie radzimy. I Jemu to nie przeszkadza, o ile zachowujesz Jego przykazania. I to wcale nie brzmi paradoksalnie. Święty Paweł pisał, że popełnia zło, którego nie chce zamiast dobra, które chce – i mniej-więcej w ten sposób rozumiem to „zachowywanie”. Mam wyrytą w sercu naukę Jezusa i chcę ją realizować w swoim życiu. Tak, zdarza mi się zgrzeszyć, ale nie wybielam tego – grzech nazywam grzechem – i jak tylko to wykryję, dążę do nawrócenia.

Jezus wymienia cztery owoce takiego zachowywania Jego przykazań: poznanie Jego, otrzymanie Ducha Świętego, życie i to, że nigdy nie zostaniesz sam. Warto?

  • Marcin

    Miałem już nie komentować… ale ciągle jeszcze nie mogę przejść obojętnie obok postawy, którą wyraziłeś słowami:
    >> Można […] przestrzegać całej nauki
    Jezusa, wszystkich przykazań i będzie to psu na budę, bo może to nie
    prowadzić do relacji z Bogiem.<<
    Naprawdę uważasz ze życie człowieka można uznać za wartościowe tylko jeżeli prowadzi do relacji z Bogiem? Czy Człowiek, który zachowywał przykazania nie dla tego iż nie chce cierpieć wiecznie, ale dla tego, ze uważa ze Człowiek tak właśnie powinien postępować jest gorszy bo jest obojętny religijnie?
    a co ze słowami "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli"? Nie widzieli, ze jest Bóg, ale uwierzyli, że bycie dobrym jak chleb ma sens?