Choroba „nie mam czasu”

Zarządzaniem działaniem zainteresowałem się jakieś półtora roku temu. Od tego czasu coraz bardziej dostrzegam wśród ludzi straszną chorobę trawiącą nasze społeczeństwo: „nie mam na to czasu”.

Odnoszę wrażenie, że większość zdań „nie mam czasu” jest próbą wyrażenia czegoś innego. Zauważyłem, że w większości przypadków oznacza to albo „nie interesuje mnie to” albo „nie chcę zmieniać swoich nawyków”. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie nie mówią takich rzeczy wprost.

Zastępowanie „Nie chcę zmieniać swoich nawyków” przez „nie mam czasu” jest dla mnie łatwiejsze do zrozumienia. W końcu powiedzenie tego wprost to przyznanie się do pewnej słabości, może nawet wady. A jeśli się do takiej przyznasz – powinieneś podjąć pracę i próbować ją wyeliminować. A to wymaga i chęci, i… czasu.

O ile rozumiem, że trudno jest się przyznać do tego, że jeszcze nie opanowało się tych 24 godzin każdego dnia, zupełnie nie rozumiem, czemu wiele osób nie chce zrobić nic, żeby swój czas lepiej wykorzystać. Żeby zarządzać swoim działaniem tak, aby z doby wyciągnąć jak najwięcej. Znam nawet osoby, które agresywnie reagują na każdą uwagę, że coś mogą robić sprawniej i efektywniej.

makieta-dron-kolimator

Drugie znaczenie „nie mam czasu” – „nie interesuje mnie to” – wydaje mi się wyrazem braku asertywności. Tutaj nie rozumiem, dlaczego przyznanie się, że nie interesujemy się czymś (w szczególności: tym, co zainteresowało kogoś innego) traktujemy jako wyrazem bycia gorszym od tych, którzy się daną sprawą interesują. W końcu każdy ma swoją działkę i to jest w nas piękne.

Najbardziej jednak zastanawia mnie fakt, że z bycia niezorganizowanym ludzie próbują teraz robić zaletę. Kilka razy usłyszałem „Nie mam czasu na czytanie książek”, „Jestem taki zapracowany, nie mam czasu na oglądanie telewizji” i podobne zdania w znaczeniu „nie umiem ogarnąć swojej rzeczywistości, więc jestem lepszy od Ciebie”. Na tej samej zasadzie funkcjonuje w niektórych przedsiębiorcach kult nadgodzin. Nie wiem, co takiego jest w naszym społeczeństwie, że wspieramy i wzmacniamy takie postawy.

Jeśli będziesz miał następnym razem powiedzieć „nie mam czasu”, powstrzymaj się chwilę i przekaż swojemu rozmówcy prawdziwy temat. Oprócz „nie znalazłem na to czasu” i „nie interesuje mnie to”, ja stosuję jeszcze „nie zdążyłem/zdążę”. I wydaje mi się, że ludzie doceniają taką szczerość.

Jeśli chcesz poprawić swoją efektywność – zapraszam do przeczytania wpisów z cyklu operator-paramedyk dotyczących modelu makietadronkolimator.
Swoją drogą – uważam, że sam jeszcze marnuję wiele czasu i jestem na początku drogi do naprawdę efektywnego wykorzystania mojego czasu.