Cel celu

Od kiedy zacząłem prowadzić blog, kilkadziesiąt osób rozmawiało ze mną o wyznaczaniu sobie celów. Niektórzy byli bardzo zdziwieni gdy mówiłem, że przecież nie trzeba realizować każdego celu, jaki się przed sobą postawiło. Sam nie wiem, ile celów wyznaczyłem sobie w życiu – i nie wiem, ile z nich zrealizowałem, a ile odrzuciłem. Ale wypracowałem chyba zasadę pozwalającą określić, które cele należy ciągnąć do końca.

Z tego, co zauważyłem, wielu facetów wyznacza sobie cele pod wpływem emocji. Ktoś zobaczył, że jego znajomy przebiegł dwa maratony w dwa kolejne dni i stwierdził, że to jest jego nowy cel biegowy. Ktoś przeczytał o modlitwie jezuickiej i uznał, że teraz codziennie będzie ją uprawiał. Nie mówię, że nagłe natchnienia nie mogą dać dobrego celu, ale na pewno cel celowi nierówny.

Gdy zacząłem świadomie pracować nad wyznaczaniem i realizacją celów zauważyłem, że do niektórych po prostu nie potrafię się przyłożyć. Początkowo czułem z tego powodu wyrzuty sumienia i uważałem, że muszę bardziej się przycisnąć, ale nawet to nie przynosiło efektów. Zrozumiałem to zjawisko, gdy zagłębiłem się w temat specjalności życiowej i popatrzyłem na swoje cele w jej świetle.

cel, przez który nie realizujesz swojej specjalności jest stratą czasu

Każdy z nas ma swoją i tylko swoją specjalność i to, co jest dobrym celem dla kogoś innego, wcale nie musi być dobrym celem dla Ciebie. Bo Twoje prawdziwe cele płyną z Twojego wnętrza, a nie tego, co Cię otacza. Według mnie najgłębszy (jeśli nie jedyny) sens mają te cele, które przybliżają Cię do realizacji Twojej specjalności.

Postanowiłem w środku artykułu poprosić Cię o wsparcie inicjatywy witajciewdomu.pl - wczoraj dowiedziałem się, że mają problemy z zapewnieniem posiłków wszystkim uczniom.
Wczoraj dowiedziałem się, że Fundacja Dla Polonii ma teraz problem z zapewnieniem wyżywienia wszystkim uczniom w liceum polonijnym w Warszawie. Postanowiłem poświęcić fragment w centrum wpisu tej sprawie, bo może właśnie Ty będziesz chciał zostać mecenasem jednego z uczniów w ramach akcji witajciewdomu.pl. Przez myśl mi przeszło, że możemy też jako społeczność bloga złożyć się na mecenat dla wybranego ucznia. Jeśli podoba Ci się ten pomysł – napisz o tym w komentarzu lub w wiadomości do mnie.

Na początku będzie to oznaczało odkrywanie, co jest Twoją specjalnością. Ten etap powinien się charakteryzować możliwie szerokim zakresem celów, które sobie wyznaczasz. Powinny one być raczej krótkoterminowe, żebyś mógł szybko ocenić, jak realizujesz dany cel. Z czasem zauważysz, że przy niektórych celach w ogóle nie musisz się pilnować – „same się realizują” – i to może być wskazówka, że dany cel jest zgodny z Twoją specjalnością. Do innych w ogóle nie będziesz mógł się zabrać – i to może oznaczać, że realizując ten cel w ogóle nie idziesz w stronę realizowania siebie.

najgłębszy (jeśli nie jedyny) sens mają te cele, które przybliżają Cię do realizacji Twojej specjalności

Sam do takiego wykrywania stosuję metodę pracy po 15 minut. Jeśli nie mogę się zabrać do pracy nad nowym celem przez miesiąc – uważam, że to nie jest kierunek, w którym powinienem iść i taki cel odpuszczam*.

Jeśli regularnie będziesz patrzył na swoje działania z drona, po pewnym czasie zaczniesz zauważać cechy różniące cele, których realizacja przychodzi Ci łatwo od tych, których pomimo chęci i wysiłku nie możesz osiągnąć. Dzięki takiej analizie będziesz mógł coraz jaśniej widzieć swoją specjalność. Wraz z jej odkrywaniem, według mnie, powinieneś zawężać zakres celów, jakie sobie wyznaczasz. Bo każdy, który nie będzie pozwalał Ci lepiej zrealizować Twojej specjalności, będzie stratą czasu. Znowu odwołam się tutaj do słów Michaela Stulla:

Jeśli chcesz zostać SEALsem musi to być rzecz, której chcesz najbardziej na świecie.

A więc – jeśli chcesz w pełni realizować swoją specjalność, czyli być w pełni sobą, musisz tego chcieć najbardziej na świecie. A to oznacza, że nie możesz chcieć być kimś i każda próba zostania kimś innym jest dla Ciebie stratą czasu. Każdy cel, przez który nie realizujesz swojej specjalności jest stratą czasu.

Odwołując się do przykładów na początku tekstu: parę razy w życiu postanowiłem przygotowywać się do maratonu – i zawsze po dwóch-trzech tygodniach mój plan treningowy się walił. Za to jeśli zakładałem w sezonie przebiegnięcie kilku biegów na dystansie 10-15 km, potrafiłem zaangażować się i utrzymać dyscyplinę treningową przez cały rok. Podobnie wyglądały moje próby z medytacją ignacjańską: gdy o niej usłyszałem i spróbowałem zastosować, po prostu nie potrafiłem wytrzymać czasu przeznaczonego na medytację. Za to gdy tylko spróbowałem pracować z Pismem Świętym według metody Lectio Divina – przestałem mieć jakikolwiek problem z wydzieleniem i wykorzystaniem na czasu na tę modlitwę.

Jeśli zaczniesz patrzeć na swoje cele w świetle Twojej specjalności, zauważysz coś jeszcze. Przestaniesz szukać swoich celów dookoła – nie będziesz chciał zrobić czegoś tylko dlatego, że ktoś inny Ci wskazał taki cel. Czasem działanie albo słowo kogoś innego będzie mogło Cię zainspirować do działania, ale Twoje cele będziesz brał z wnętrza siebie.
Chciej być sobą najbardziej na świecie. Wyznaczaj sobie cele, patrz na to, jak Ci się nad nimi pracuje i wchodź coraz głębiej w swoją specjalizację.

PS. Jeśli w tym momencie masz problem z wyznaczeniem sobie celów – zapraszam do zapisania się do newslettera. Za mniej-więcej miesiąc wyślę wszystkim czytelnikom newslettera sprawdzony algorytm wyznaczania sobie celów.

* Tak naprawdę po jakimś czasie próbuję wrócić do realizacji odpuszczonego celu jeszcze raz. Bo zauważyłem też, że czasem zniechęcenie i trudność w zabraniu się za coś jest barierą, za którą czeka właśnie eksplozja odkrywania specjalności.

  • Mikolaj

    Bardzo dobry wpis! Dodam że realizacja życiowej specjalności jest nagrodą samą w sobie (dla tych co jeszcze jej szukają polecam Wielką Rybę o.Szustaka). I też jestem chętny na pomoc dla naszych młodych rodaków ze wschodu.