wszędzie spodziewaj się, że Bóg przygotował dla Ciebie coś dobrego, zdjęcie: anubhavsaxena@unsplash.com_cc-0

Boża paranoja (Mt 5, 1-12a)

Z ośmioma błogosławieństwami zawsze mam problem. Nigdy nie udało mi się ich nauczyć na pamięć (nikt tego ode mnie nie wymagał), a jak już je czytam to albo jest to dla mnie tekst totalnie oklepany, który tylko przelatuję wzrokiem (lub uszami), albo totalnie nic z niego nie rozumiem. Ale dzięki pewnej paranoicznej cesze wiem, że Bóg w nim coś dla mnie ukrył. I chcę Ci dzisiaj o tym napisać.

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

Od razu zaznaczę, że cały pomysł na „Bożego paranoika” opisał Fabian Błaszkiewicz w książce „Przyczajony Chrystus, ukryty Bóg”, a ja sobie go stamtąd pożyczyłem. Jeśli chcesz sięgnąć do źródła, przeczytać o tym więcej albo ogólnie masz problem z modlitwą osobistą, zachęcam Cię do sięgnięcia po tę książkę.

Jezus mówi, że błogosławieni (lub, w nowszym tłumaczeniu, „szczęśliwi”) są ci, którzy są ubodzy w duchu, smucący się, cisi, łaknący sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, prześladowani, ośmieszani, szykanowani. Szczerze – mam problem nawet ze zrozumieniem, do jakich sytuacji z naszego codziennego życia te określenia się stosują. I czy pomiędzy nimi Jezus chciał użyć spójnika „i”, czy „lub”. Za to wydaje mi się, że o ile chętnych do wprowadzania pokoju, bycia czystym albo miłosiernym jeszcze dałoby się znaleźć, to mało kto chce być ubogim, smutnym, poszkodowanym, prześladowanym, ośmieszanym i szykanowanym. Czyli, pozornie, mało kto chciałby być błogosławionym, a przecież nie na tym polega Chrześcijaństwo.

I tu pojawia się pomoc w postaci Bożej paranoi.

Być może w tych słowach Jezus chce nas zachęcać do tego, żebyśmy we wszystkim co nas spotyka doszukiwali się Jego błogosławieństwa. Dokładnie tak, jak paranoik wszędzie węszy spiski, tylko z dwoma różnicami:

  • my mamy podejrzewać tylko Boga,
  • mamy Go podejrzewać o to, że wszędzie ukrył dla nas coś dobrego i chce nam błogosławić.

Po prostu Bóg cały czas spiskuje i kombinuje co by tu zrobić, żebyśmy byli szczęśliwi. A Boży paranoik patrzy na świat dostosowując się do tego.

Czyli jak w coś wchodzę – to szukam tam szczęścia, które Bóg chce mi dać. Jeżeli coś mnie spotyka  – to zastanawiam się, gdzie w tym Bóg ukrył dla mnie błogosławieństwo. Jeżeli patrzę na świat – to z nastawieniem, że każdy jego element Bóg stworzył po to, żeby dać mi szczęście. Nawet drzewo po blokiem, pod którym przechodziłem już tak wiele razy, że nawet nie rejestruję, że ono tam jest. Jeśli jestem ubogim, smutnym (i tak dalej, nie będę trzeci raz powtarzał) – to podejrzewam, że wszystko w tej trudności Bóg zaprojektował tak, żeby dać mi przez nią szczęście.

Odważysz się na taką Bożą paranoję?

  • Do tematu na pewno wrócę w lutowym odcinku vloga. A czy będę jeszcze więcej powałkować… zobaczymy.

  • Myślę, że temat jest ciekawy i chyba trochę szerszy niż potoczne rozumienie. Gdybyś go trochę powałkował? Wczoraj na Eucharystii było kazanie, gdzie ksiądz smętnym głosem odnosił się do każdego błogosławieństwa. Aż miałem ochotę zakrzyknąć: błogosławieni dziadujący! Ale to chyba nie o to chodzi? Right?