Biegiem do grobu (J 20, 1-9)

Zmartwychwstał. Alleluja!


Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.

Nie będę ściemniał, że tę pierwszą część wpisu dopisuję na końcu i to, co tutaj jest usłyszałem na kazaniu od księdza Pawła Mieleckiego na krakowskich Grzegórzkach. Dzisiejsza Ewangelia jest dynamiczna. W Wielki Piątek było biernie. Stali słudzy przy ognisku, stał tłum pod pretorium, stali różni ludzie pod Krzyżem. Dzisiaj – Maria Magdalena, Piotr i Jan biegną. Zmartwychwstanie to coś, co ma pobudzać nas do aktywności. Jeśli znajdziesz w sobie postawę świętych z dzisiejszej Ewangelii nie tylko będziesz mógł odkryć to, o czym napiszę niżej, ale też nie będziesz narzekał na przejedzenie i nabyte w czasie świąt kilogramy.

biegnij do grobu, zdjęcie: JoshuaSortino@unsplash.com, CC-0

I teraz przechodzę już do tego, co sam chciałem napisać. W Niedzielę Palmową pisałem o tym, żebyś odstąpił swoje groby Bogu, i już nie musiał sam do nich wchodzić. Ale… jak możesz usłyszeć dzisiaj, Piotr i Jan pobiegli właśnie do grobu. Od dzisiaj jest czas, żebyś zaczął zaglądać właśnie tam, gdzie w swoim życiu dopuściłeś śmierć i zrobiłeś jakiś grób.
Ale żeby odkryć w takim grobie Zmartwychwstanie, nie wystarczy tylko tam pobiec i zaglądnąć. Trzeba też zmienić swoje nastawienie. Co nie jest łatwe, bo potrafiła to zrobić dopiero trzecia osoba, która przyszła do grobu na stoku Góry Oliwnej. Jeśli dobrze kojarzę, przez wejście do grobu Żydzi zaciągali na siebie nieczystość rytualną i byli nieczyści do wieczora danego dnia. Myślę, że dlatego Maria Magdalena, widząc odsunięte wejście do grobu z pewnej odległości, zawróciła i pobiegła do Piotra i Jana. Święty Jan podszedł bliżej, nachylił się i zaglądnął do groty, ale też jeszcze nie potrafił tam wejść.

Dopiero święty Piotr, którego w drodze do grobu powstrzymała wydolność jego ciała, potrafił zaryzykować i wejść do grobu. Ewangelista – który w końcu tam był, więc pewnie na bieżąco rozmawiał z Szymonem-Piotrem – w ostatnim zdaniu dzisiejszego czytania, po opisie swojego wejścia do grobu, zaznaczył że wcześniej obaj nie rozumieli, co to znaczy „powstać z martwych”. Tak więc Piotr ryzykował. Nie miał pewności że to, co robi, jest bezpieczne. Ale potrafił zaryzykować wyjście poza dobrze znane mu Prawo i spojrzenie na świat (ech, jak mnie korciło, żeby tutaj napisać „dane eksperymentalne”) w nowy sposób. Dzięki temu mógł odkryć, że coś się zmieniło. Że w tym grobie nie ma już śmierci i w kontakcie z tym, co tam się stało, jest świętość, a nie nieczystość.

I takiego nastawienia świętego Piotra – pełnego aktywności i nowego spojrzenia – życzę Ci na tegoroczne świętowanie Wielkanocy.