Bez zmian (Mk 1, 14-20)

Często na blogu piszę o rozwoju osobistym. Chociaż mam nadzieję, że każdemu z Was idzie to jak najlepiej wiem, że w niektórych sprawach mężczyzna po prostu stoi w miejscu i albo nie umie ruszyć do przodu, albo po próbach wraca do punktu wyjścia. Myślę, że tak samo czuł się święty Piotr gdy po Zmartwychwstaniu przypomniał sobie wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii. Widzimy go dzisiaj łowiącego ryby. Tak, jak w J 21. Ale na tym podobieństwa się nie kończą.

Dzisiejszy fragment z początku Ewangelii według świętego Marka jest bardzo podobny do epilogu Ewangelii według świętego Jana (J 21, 1-8, 19b). W obydwu fragmentach mamy uczniów którzy już spotkali Jezusa:- u Marka po spotkaniu z Janem Chrzcicielem nad Jordanem, u Jana – pomiędzy Zmartwychwstaniem i Wniebowstąpieniem. I tu, i tu uczniowie robią to, co robili jeszcze zanim Go poznali. Łowią ryby. Wracają do zajęć tak, jakby spotkanie z Jezusem było zupełnie nieistotnym epizodem w ich życiu. Robią coś może niezbyt ambitnego, może niebyt im to wychodzi – ale przynajmniej mają stabilne zajęcie pozwalające wyżyć.

może, jak w przypadku Apostołów, po trzech latach bycia z Bogiem będziemy wracać do punktu wyjścia, jakbyśmy Go nigdy nie spotkali

W J 21, 7 zawsze rozbrajała mnie logika działania św. Piotra, który ubiera się 1po to, żeby wskoczyć do wody i popłynąć na brzeg, do Jezusa Gdy przygotowywałem ten wpis zauważyłem, że dokładnie tak samo Piotr robi w dzisiejszym czytaniu. Razem z Andrzejem usłyszeli wołanie Jezusa gdy zarzucali sieć w jeziorze. Co prawda moje doświadczenie rybackie ogranicza się do złowienia paru wodorostów na Zalewie Rożnowskim, ale chyba nie pomylę się jeśli powiem, że sieci zarzuca się po odpłynięciu od brzegu. Tak więc zdanie „natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” oznacza, że zostawili te sieci razem z łodzią na jeziorze a sami skoczyli do wody i popłynęli do Jezusa. I tacy – mokrzy – poszli za Nim, zgarniając po drodze jeszcze synów Zebedeusza.

I wreszcie słowa Jezusa – i w Mk 1, 17 i w J 21, 19 pojawia się zdanie „Pójdź za mną”. W obydwu przypadkach Jezus mówi to do uczniów, którzy już kiedyś (u św. Jana nawet nie raz) podjęli decyzję, że za Nim pójdą. I, jak pisałem wcześniej, chociaż chwilę słuchali Jezusa, potem wrócili do robienia tego, co robili bez niego. Dlatego musieli usłyszeć kolejny raz to samo.

Początek jednej Ewangelii jest podobny do zakończenia innej. Apostołowie niewiele się zmienili przez trzy lata chodzenia z Jezusem. Nauczanie, cuda, przemienienie na Taborze, ostatnia Pascha, śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa – po tym wszystkim Szymon-Piotr był nadal praktycznie w tym samym miejscu w swoim życiu. Dlatego myślę, że ta Ewangelia jest historią życia wielu mężczyzn. Jeśli czujesz, że cały czas wracasz do punktu w życiu, w którym już byłeś – pamiętaj o tych dwóch fragmentach.

Wielu z nas często czuje, że w życiu nie posunęło się nic a nic do przodu, pomimo starań. Potrafimy się przywiązać do stabilnej, ciepłej posady (niekoniecznie w sensie pracy na etacie). Od czasu do czasu usłyszymy wołanie Boga – wezwanie do realizacji wielkich dzieł, a nie dłubania w bylejakości. Czasem za tym głosem pójdziemy (może nawet bardzo radykalnie, jak św. Piotr), ale szybko wracamy do tego łowienia ryb. Aż do następnego spotkania z Bogiem, który nas z tej łodzi wyciągnie. Może tak będziemy do końca życia grzebać w rzeczach nieważnych i tylko czasem zrywać się do prawdziwie wielkich. Może, jak w przypadku Apostołów, po trzech latach bycia z Bogiem będziemy wracać do punktu wyjścia, jakbyśmy Go nigdy nie spotkali. Ale może właśnie taka jest droga do świętości mężczyzny. Taką okazała się w przypadku Piotra i jego współpracowników.

  • Dokładnie – chciałem pokazać w tym wpisie jaką drogę musiał przejść, zanim wreszcie coś się zmieniło w jego życiu.

  • Karol

    Ciekawe rozważanie, zgadzam się pod wieloma względami, ale Piotr wracał do punktu wyjścia, dopóki nie został zesłany Duch
    Święty. Gdy otrzymał Ducha Świętego sporo się zmieniło. :)

  • Rafał

    Świetna interpretacja. Dzięki!